piątek, 1 lutego 2008

bobomafia

Dziś chłopcy zaczęli 9 miesiąc życia. Rano przy przebieraniu zauważyłam, że Olaf jest na pleckach i brzuszku wysypany drobnymi, czerwonymi plamkami - czyli ta gorączka to jednak nie był tylko ząbek, ale także trzydniówka - zupełnie jak u Igora.

Po śniadaniu znalazłam Olafa w kuchni z obydwiema rękami w kociej misce i jak tu chować wegańskie dziecko?

Dziś był debiut brokułowy. Tzn. wcześniej dostali jakieś brokuły z bio-słoiczka firmy Martin Evers, ale wczoraj po raz pierwszy udało mi się kupić ekologiczne brokuły. Jedli aż im się uszy trzęsły.
Przepis: kilka ziemniaków, mała cebulka, mały brokuł. warzywa obrane i pokrojone w kostkę (z brokułów same kwiatki bez łodygi) ugotować w bardzo małej ilości wody. Zmiksować. Przed podaniem dodać zimnotłoczony olej. (Ja ostatnio dodaję tłuszcz palmowy bio i zmiksowane pestki - tym razem z dyni).

Rozpoczęliśmy rekrutację dorywczej niani. Dziś wieczorem przesłuchaliśmy pierwszą kandydatkę. Choć prawdę mówiąc całe to przesłuchanie było jedynie formalnością. Małżonek spotkawszy ją przed naszą klatką pomyślał, że to prostytutka. Pani posiedziała u nas około pół godziny i jedyne pytanie na temat dzieci, które zadała brzmiało "A czy korzystają już z nocniczka?" (zadała je widząc, że chłopcy nie potrafią jeszcze sami siedzieć). Nie interesowało jej natomiast jak się nazywają ani w jakim są wieku.

Po kąpieli zostawiłam chłopaków z tatą, który miał ich uśpić i poszłam na małe zakupy. Kiedy wróciłam obaj ryczeli w niebogłosy. Pogłaskałam ich po główkach, powiedziałam "Cii, cii, aaa" i momentalnie uciszyli się i zaczęli usypiać. Ślubny wkurzył się i powiedział, że wychodzi, bo "ma dość niemowlęcej mafii".

Brak komentarzy: