sobota, 23 lutego 2008

do trzech razy sztuka

Hurra! Mamy opiekunkę, co prawda na razie na miesięczną próbę i co prawda za większe pieniądze niż miała być, ale wydaje się być do tej pracy stworzona i mam nadzieję, że chłopcy ją polubią, a ona u nas zostanie. Ale po kolei, w skrócie przypomnę historię naszych zmagań. Pierwsza umówiona na rozmowę pani kompletnie się do tego nie nadawała i zrobiła na nas fatalne wrażenie. Druga - zrobiła na nas wrażenie jak najlepsze i my podobno na niej też, i już prawie byliśmy umówieni, kiedy zadzwoniła przepraszając i mówiąc, że bardzo żałuje, ale znalazła pracę tuż koło domu (faktem jest, że ma do nas dość daleko). Kolejna zrobiła na nas dość dobre wrażenie (choć nie tak dobre jak pierwsza), więc nauczeni przykrym doświadczeniem powiedzieliśmy jej od razu wyższą stawkę niż ponoć proponowano jej gdzie indziej i stwierdziliśmy, że od razu się na współpracę z nią decydujemy. Ona (tzn. nr 3) stwierdziła jednak, że jest umówiona jeszcze na inne rozmowy kwalifikacyjne, więc po odbyciu ostatniej da nam znać, czy ona się na nas zdecyduje. Cóż mieliśmy zrobić, zgodziliśmy się. W międzyczasie trafiłam na kolejne ogłoszenie i umówiłam się z kolejną kandydatką (nr 4). Nr 3 zadzwoniła do nas jeszcze przed umówionym terminem pytając, czy nasza propozycja jest nadal aktualna, zgodnie z prawdą poinformowałam ją, że tym razem to my jesteśmy umówieni na kolejną rozmowę i że damy jej znać. Jednak nie dała nam szansy - następnego dnia przysłała smsa, w którym powiadomiła nas, że "żeby nie zostać na lodzie" umówiła się na kolejne spotkanie i "znalazła super pracę". Między nami mówiąc cały czas ubolewaliśmy nad tym, że nie udało nam się zatrudnić kandydatki nr 2 ani znaleźć nikogo równie sensownego. I po tym właśnie smsie moja desperacja sięgnęła zenitu - powiedziałam Rafałowi, że ja już mam dość i nie szukam więcej, że to wszystko nie ma sensu itp. , i że najlepiej byłoby przekupić kandydatkę nr 3 proponując jej wyższe wynagrodzenie tak, żeby opłaciło jej się do nas dojeżdżać. I cóż zrobił mój dzielny Rafał? Zadzwonił do niej i posługując się retoryką oraz urokiem osobistym przekonał ją do naszych nowych warunków. Oczywiście wobec powyższego natychmiast przeprosiłam i odwołałam nr 4. Koniec końców nr 3 zaczyna u nas okres próbny w przyszłym tygodniu. Zdaję sobie sprawę, że psujemy w ten sposób już i tak bardzo zepsuty polski rynek pracy, ale ciekawa jestem co byście zrobili na naszym miejscu?

Brak komentarzy: