niedziela, 3 lutego 2008

nie ma zmiłuj

Mama sama wspaniałomyślnie zaoferowała się, że zostanie z maluchami w ostatnią sobotę karnawału. Ponieważ tym razem nie było nas stać na hotel, pojechaliśmy do klubu Nie ma zmiłuj na gotycką imprezę gdzie za jedyne 10 zł mieliśmy przyjemność spotkać niepełnoletnich: naćpanego Czerwonego Kapturka, kilka księżniczek, książąt, Szecherezadę oraz inne postacie z bajek (także tych dla dorosłych - w lateksowych ciuszkach z seks shopu). Ach, ta dzisiejsza młodzież... Ja tam jestem z całkiem innej bajki, więc na początku lekko się stripowałam, ale po chwili odzyskałam równowagę i dobry humor w ramionach ukochanego. Reasumując było całkiem sympatycznie i pogibaliśmy się przy mniej lub bardziej żenujących kawałkach (niektóre pamiętałam jeszcze z dyskotek w podstawówce). Szczerze mówiąc im bardziej żenujące kawałki, tym lepiej się bawię.

Brak komentarzy: