piątek, 29 lutego 2008

Polak potrafi

Spotkałam dziś prawdziwą Polkę. Nie chodzi o to, że była kobietą, chodzi mi raczej o archetyp Polaka, a tak się akurat złożyło, że była to osoba płci żeńskiej.
Byliśmy z chłopcami na spacerze. Zatrzymaliśmy się koło budowy i podziwialiśmy ogromny dźwig, który podnosił wielkie pakunki cegieł z ciężarówki i przenosił je na najwyższe - trzecie piętro powstającego budynku.
Niczym się nie wyróżniająca starsza pani szła z naprzeciwka chodnikiem i jak to zwykle bywa zwolniła na widok bliźniaczego wózka.
- Jakie wesołe dziecko - powiedziała do mnie z uśmiechem wskazując na Olafa. - Jak się do mnie ładnie uśmiecha!
Skinęłam i uśmiechnęłam się w odpowiedzi. W tym momencie moja rozmówczyni przestała się uśmiechać i przeniosła badawcze spojrzenie na Igora.
- Ale tylko jeden taki - stwierdziła - drugi się nie uśmiecha. Drugi smutny - stwierdziła kategorycznie.
- Nie, nie, drugi też się do Pani uśmiecha - zaprotestowałam - proszę spojrzeć.
- A to dwaj chłopcy? - spytała.
- Tak.
- A to szkoda - zmartwiła się.
- Czemu? - zdziwiłam się niepomiernie.
- Bo mogłaby być parka. Mogłaby Pani mieć dziewczynkę - rzekła z żalem.
- Ale ja już mam dziewczynkę - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Najwidoczniej nie wiedząc, co rzec na takie dictum moja rozmówczyni oddaliła się bez pożegnania.

1 komentarz:

Marta pisze...

skąd ja to znam... przez całą ciążę wszyscy mi współczuli na wieść o dwóch chłopcach (co doprowadzało mnie do białej gorączki). teraz to dopiero się zacznie, a pierwszy spacer ciągle przed nami. muszę się uzbroić w cierpliwość. pozdrawiam serdecznie