poniedziałek, 25 lutego 2008

zakupy

W weekend byłam w Galerii Mokotów na spotkaniu z ludźmi z forum - pierwszy raz umówiłam się z kimś, kogo znałam tylko z sieci. Jako że forum dotyczy dzieci, wszyscy oprócz mnie przybyli z pociechami. Było sympatycznie, ale nie o tym chciałam mówić. Ponieważ jako jedyna miałam wolne obie ręce, pstrykałam wszystkim uczestnikom spotkania fotki. I w pewnym momencie podeszła do nas, a właściwie do mnie, bardzo sympatyczna, starsza, siwa pani ochroniarz i poinformowała, że w GM jest zakaz robienia zdjęć, ale ponieważ widzi, że my tylko dzieci i siebie nawzajem fotografujemy, to nam pozwala. Potem zaczęła zachwycać się bobasami i w pewnym momencie stwierdziła smutno: "już od małego przyzwyczajacie się do centrum handlowego", a potem dodała: "i te zupki ze słoiczków jecie zamiast domowego posiłku". Też mi się smutno zrobiło, bo trudno odmówić jej racji. Sama lubię czasem zaszaleć w centrum handlowym na wyprzedażach, nie mam też nic przeciwko temu, by wybrać się tam z przyjaciółką lub córką na kawę lub lody i przy okazji wstąpić do kilku sklepów doradzając sobie wzajemnie w zakupach. Ale comiesięczne, nie mówiąc już o cotygodniowych, pielgrzymki do tych świątyni konsumpcji są mi zupełnie niepotrzebne i jeśli jeszcze kiedyś zacznę je uskuteczniać, to zastanowię się, czego brak w moim życiu. To samo dotyczy oczywiście hipermarketów. Na szczęście trudna ciąża i ponowne, podwójne macierzyństwo zmusiły mnie do szukania nowych rozwiązań. W ten sposób odkryłam 2 sklepy, w których zaopatruję całą naszą 5-osobową rodzinę w większość produktów spożywczych i kosmetycznych:
e-zdrowie
frisco.pl

Brak komentarzy: