wtorek, 11 marca 2008

bobasy-skarbonki

Nasza niania jest naprawdę w porządku. Ma świetny kontakt z chłopcami - nie wstydzi się mówić im głupich wierszyków i jest nimi ciągle zachwycona, chwali za każde najmniejsze osiągnięcie, nosi na rękach i rozpieszcza. Czyli robi to, na co ja chciałabym mieć więcej czasu. Kiedy chłopcy śpią, gotuje im zupki. Zabiera ich też na długie spacery.

Ja mam czas na pracę przy moim sklepie:
glam.pl
Zrobiłam też wiosenne porządki w szafie chłopców i zaczęłam wystawiać rzeczy po nich na allegro:
moje aukcje na allegro

Kasa stale potrzebna, bo, jak to dzieci, stale potrzebują nowych rzeczy. 2 tygodnie temu wyrośli z pierwszych leżaczków-bujaczków Fisher Price i była rozpacz, bo w krytycznych sytuacjach, tylko w nich usypiali. Więc, chcąc nie chcąc, musieliśmy sprezentować im nowe bujaczki - tym razem 0-18 kg, więc powinny starczyć do starszaków w przedszkolu. A dzisiaj na spacerze doszłam do wniosku, że jednak strasznie głupio wyglądają w takich za małych, ocieplanych niby-bucikach od za małych kombinezonów, których dawno już nie noszą. Wstąpiliśmy do sklepu z butami. Bardzo miła sprzedawczyni fachowo pomierzyła im stópki i orzekła, że mają 10 cm dł. Rozmiary zaczynają się od 11 cm i to jest właśnie najmniejszy rozmiar 18. Na dodatek w tym rozmiarze mieli tylko kapcie, bo buty zaczynały się od nr 19. Nabyliśmy więc 2 pary kapci, które na szczęście z powodzeniem mogą uchodzić za buty, bo są z granatowego jeansu i na rzepy. Powoli też przymierzamy się do przekształcenia co najmniej połowy naszego tarasu w plac zabaw, co będzie naprawdę poważnym wydatkiem.

Cały czas poszerzamy też jadłospis - skoro chłopaki w wieku 12 miesięcy mają jeść mniej więcej to co my - czas nas goni. Ostatnio przebojem są tarte jabłka - za pierwszym razem zjedli po 1,5 i płakali, że nie ma więcej. Próbowali też czerwonej soczewicy, ale nie jestem pewna rezultatów - w sumie trudno czasem trudno orzec, czy dziecko jest niespokojne, bo dokucza mu brzuszek, ząbki czy też odparzona pupa. A dziś do standardowej zupki z marchwi, ziemniaków, brokułów i cebuli dodałam im, oprócz mielonych pestek z dyni oleju słonecznikowego, szczyptę soli morskiej i posiekanego, świeżego szczypiorku.

Brak komentarzy: