wtorek, 25 marca 2008

ice age

Kalendarzowa wiosna przyszły, ale ta prawdziwa zagościła na krótko i zniknęła. Codziennie pada śnieg i chociaż pocieszam się, że w tej przedwiośnianej scenerii wygląda jak styropian, albo (przy dużym wietrze) jak włos anielski, nie zmienia to faktu, że mnie to dobija. Nienawidzę zimy i zimna w każdej postaci (no może oprócz lodów czekoladowych, ale w stolicy już dawno przestali sprzedawać czekoladowe, sojowe lody). Brak mi energii. Wieczorami znów czuję jak znużenie spada mi na twarz niczym wilgotna, cuchnąca ścierka. Tak samo czułam się tuż po porodzie. Co prawda teraz chłopcy chodzą spać około 22., a nie 2. w nocy, jak wtedy, ale zanim ogarnę chałupę po ich całodziennej aktywności jest już 23. i naprawdę tylko cudem udaje mi się czasem obejrzeć jakiś film lub coś przeczytać. Na dodatek mąż ostatnio coraz częściej haruje po nocach, więc wieczorami oboje padamy na pyski.

Jednak jako zagorzali fani Joy Division zdołaliśmy przeczytać książkę "Joy Division i Ian Curtis. Przejmujący z oddali" oraz obejrzeć "Control". Oba utwory są moim zdaniem równie sterylne i ascetyczne - to naprawdę sztuka przedstawić takie emocje i tak tragiczne wydarzenia z takim dystansem, zwłaszcza jeśli jest się znajomym fotografem lub wręcz żoną bohatera. Wiem, że zabrzmiało to ironicznie, niemniej jednak oba utwory skonsumowaliśmy z przyjemnością. Do książki zaglądam do tej pory z uwagi na zamieszczone tam teksty piosenek. Mam na myśli wersje oryginalne, bo tłumacz w pogoni za rytmem i rymem, zatracił lekkość i wieloznaczność pierwowzorów.

Dopiero dzięki tej książce odkryłam, że Joy Division jest idealne do śpiewania bobasom. Przedtem, kiedy zauważyłam, że chłopcy (zwłaszcza Igor) uwielbiają, kiedy im śpiewam, próbowałam bardziej oczywistego repertuaru - przede wszystkim The Beatles i The Cure. Większość ich tekstów pamiętam jeszcze z podstawówki i liceum, jednak curów bardzo ciężko się śpiewa. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że Joy Division śpiewa się bardzo łatwo, a monotonna linia melodyczna świetnie predestynuje ich utwory do bycia kołysankami. Obecnie na topie są u nas - do zasypiania: "Passover" (w końcu mamy Wielkanoc), "Love Will Tear Us Apart" i "She's Lost Control", a w ciągu dnia: "Warsaw", "Ice Age" i "Digital".

Brak komentarzy: