piątek, 18 kwietnia 2008

this is the crisis, I knew had to come

Co zrobiłam dziś od rana? Podałam 8 butelek z mlekiem ryżowym i 2 razy karmiłam piersią. Obcięłam 40 małych paznokietków. Zmieniłam 8 pieluszek. Zaserwowałam 4 gorące posiłki i 2 deserki. Zaaplikowałam 2 dawki leków homeopatycznych na bolesne ząbkowanie, 3 dawki probiotyków i kilkanaście dawek żelu znieczulającego dziąsła. Wdałam się jałową dyskusję z nastoletnią córką - jałową, bo ona i tak zawsze ma rację. Nastawiłam pranie i zmywanie. Uśpiłam 2 niemowlaki. Śpiewałam im i tańczyłam.

Te codzienne, powtarzalne czynności nużą mnie i frustrują. A najgorsze jest to, że nie widać ich efektów - zmienioną pieluchę i tak zaraz trzeba będzie zmienić ponownie. Moim ideałem jest praca przy krótko- i średniofalowych projektach - nastawiona na zadania, ze ściśle określonymi celami i deadline'ami. I na szczęście przez większość życia było mi dane takąż wykonywać. Dziecko to bardzo długofalowy projekt - nie na mój temperament i cierpliwość.

Szczerze mówiąc skręca mnie z zazdrości, gdy widzę jak ludzie dookoła mnie robią kariery. Próbuję tłumaczyć sobie, że ja już karierę w swoim życiu zrobiłam, ale to tak, jakby powiedzieć, że już się w swoim życiu najadłam. A najgorszy jest duszący lęk, że już nigdy nie będę wykonywać stymulującej intelektualnie, dobrze płatnej pracy na odpowiedzialnym stanowisku. Bo przecież co roku na rynku pracy przybywa młodszych, lepiej wykształconych pracowników bez zobowiązań w postaci 2 małych dzieci.

Brak komentarzy: