środa, 18 czerwca 2008

wizyta u lekarza

Byłam z chłopcami u naszej pani doktor - Ewy Pietkiewicz-Rok. Powiedziała, że jeszcze nie widziała takich zdrowych dzieci - aż sama się zdziwiła. Mogą już jeść gluten, a ich dieta nie budzi żadnych zastrzeżeń. Oczywiście bardzo się ucieszyłam, tym bardziej, że to samo powiedziała oglądając wyniki szczegółowych badań starszej córki. Powiedziałam jej nawet, że to wielka satysfakcja dla kury domowej. No bo czym innym miałabym mierzyć swój sukces, jak nie tym, żeby moje dzieci były zdrowe i szczęśliwe?

Chłopcy na nowo odkryli przyjemność z jazdy samochodem. Olaf, który waży już ponad 9 kg, siedzi przodem i wyciąga szyję, żeby coś widzieć, Igorowi niestety na razie pozostaje podziwianie nieba przez tylną szybę. Wreszcie możemy pozwolić sobie na spontaniczność. Oczywiście jest ona ograniczona, ale robimy coraz dłuższe wyprawy zarówno wózkiem, jak i samochodem. Oczywiście na drogę trzeba zawsze spakować mnóstwo ubranek, pieluch i jedzenia, ale radości jest co niemiara. Szczerze mówiąc, sama zastanawiam się, dlaczego tak długo nigdzie się z dziećmi nie wybieraliśmy. Ze starszą córką byłam na koncercie Iggy Popa, kiedy miała 3 miesiące, a kiedy skończyła 5 pojechaliśmy nad Bałtyk. A z chłopakami dopiero po raz pierwszy byliśmy u mojej mamy - 24 km od nas. Było fajnie, bo jest tam pies i kot i mnóstwo miejsca do raczkowania. Jakoś dużo bardziej boję się o ich komfort i bezpieczeństwo - to się chyba nazywa starość. No, ale teraz już nie mamy wyjścia, ponieważ jesienią wybieramy się na dalekie wakacje samolotem, musimy przyzwyczajać ich do podróży i nowych wrażeń. A propos, ostatnio na spacerze po raz pierwszy zobaczyli fontannę i bardzo dużo do niej mówili.

Jakoś odkąd skończyli rok zaczęli też sypiać w swoich łóżeczkach. Śpią chyba nawet spokojniej, bo nie zdarza się już, że Igorek przetacza się na śpiącego Olafka lub, co gorsza, zrzuca go z materaca. Ja natomiast sypiam dużo gorzej, bo ciągle czujnie nasłuchuję, czy nie kręcą się w łóżeczkach. Wczoraj prawie w ogóle nie spałam, ale tłumaczę sobie, że to przez pełnię księżyca.

Brak komentarzy: