środa, 25 czerwca 2008

choose life

Mój ukochany właśnie o północy pojechał z powrotem do pracy gasić pożar. A ja siedzę na tarasie i udaję, że jest ciepło - w końcu teraz mamy najkrótsze noce w roku. I kiedy tak siedzę coraz częściej marzy mi się, żeby naprawdę było ciepło, bo kocham upały. I żeby dookoła było więcej fontann, i żeby częściej można było oglądać sztuczne ognie, i spacerować wieczorami po mieście. I żeby nie trzeba było siedzieć w pracy po nocach i być na każde zawołanie, żeby utrzymać rodzinę. No i żeby nikt się nie dziwił, kiedy chce się w knajpie zamówić coś wegańskiego, (że nie wspomnę o wegańskich sojowych serach i jogurtach, których w Polsce praktycznie nie można dostać). Nie wiem, czy są takie miejsca na ziemi, ale zawsze najbliższe raju wydawało mi się wybrzeże Morza Śródziemnego. No i chociaż jestem wielką fanką Warszawy, coraz częściej myślę o tym, żeby stąd na parę lat wyjechać w stronę słońca. Jestem bardzo zadowolona ze swojego życia - jest super - mieszkam z ludźmi, których kocham i którzy mnie kochają w ładnym miejscu. Ale przecież można mieć jakieś marzenia? Inni marzą o domach z ogródkiem, lepszej pracy albo nowszych samochodach. A ja marzę, żeby moje życie tu i teraz było jeszcze fajniejsze.

Brak komentarzy: