piątek, 27 czerwca 2008

chłopaki-słodziaki

Wreszcie mam szansę na jakiś godziwy zarobek, który da się (bez bólu) połączyć z wychowaniem jednego dorastającego i dwójki małych dzieci - tłumaczenia. Bo mój vintage online, to tylko sposób na ukojenie artystycznej duszy.

Wczoraj przed snem bawiłam się z chłopcami i pokazywałam im jak robić "brawo, brawo". I Olafek położony już w łóżeczku, nie mógł zasnąć, bo ciągle układał rączki do klaskania.

Dziś na placu zabaw, nie było już tak łatwo jak zazwyczaj. Wpięłam Olafka w huśtawkę z pasami. Ale Igorka nie mogłam w piaskownicy nawet na chwilę zostawić, bo dochodził do obmurowania i usiłował rzucić się z niego na główkę. Więc przyszliśmy do niego z Olafem, który niestety nadal bardzo brzydzi się piasku. I chociaż założyłam mu skarpetki i butki, dotknął piasku rękami i znów był płacz. Nie wiem, co to będzie, jak wyjedziemy nad morze.

W ramach przygotowań do wakacji, wystawiliśmy chłopcom na taras plastikową piaskownicę wypełnioną wodą. (O nadmuchiwanym basenie w obecności naszego kota oraz drugiego, czarnego z sąsiedztwa, możemy tylko marzyć). Bobasy fajnie się chlupią - nawet dwa razy dziennie, (a do tego jeszcze wieczorne szaleństwo w wannie). Wkrótce wybierzemy się na prawdziwy, duży basen.

A jeśli chodzi o jedzonko, ostatnio królują u nas młode ziemniaki z tłuszczem palmowym i koperkiem oraz botwinka ze śmietanką ryżową. Cały czas próbuję nakłonić chłopców do picia wody. Niestety połowa zostaje wypluta na dekolt - dobrze, że jest ciepło i szybko paruje. Dziś rano dostali na śniadanie kaszkę kukurydzianą z tartym jabłkiem. Zanim ją wymieszałam, dałam im spróbować trochę soku jabłkowego i byli zachwyceni. Więc może skapituluję i zacznę dawać im soczek z jabłek?

A wśród zabaw prym wiedzie "a, kuku!". Potrafią już bawić się w to we dwóch i zaśmiewają się przy tym do rozpuku.

Brak komentarzy: