sobota, 26 lipca 2008

me llaman calle

Wróciło lato. Od razu mi lepiej. Uwielbiam, kiedy na termometrze jest powyżej 25. stopni Celsjusza. Właśnie naładowałam baterie i działam. Czego dowodem mogą być napisane przeze mnie w rekordowym czasie 2 tłumaczenia; 5 (sic!) wpisów na blogu domorosłego krytyka filmowego, które powstały dzisiejszej nocy (2 kolejne mam w głowie) oraz zręby angielsko-polskiego słownika informatycznego.

Mąż jest cały czas ze mną w domu. I choć ze złamanym barkiem nie może mi wiele pomóc, płyną z tego wielorakie korzyści. Między innymi nadrabianie kinowych zaległości. (Do szlochu doprowadził mnie film Fernando Leóna de Aranoa "Księżniczki", reklamowany jako "piękna bajka o koszmarnym świecie"). Jakby mu było mało - w wolnych chwilach jeździ na skuterze w GTA (przy "Self Control" Laury Branigan, które uwielbiam) i czyta "Motocyklistę doskonałego". Ach, ci mężczyźni...

Jak powszechnie wiadomo, po upływie roku gwarancja wygasa i wtedy najczęściej wychodzą na jaw usterki. Tak też stało się w przypadku mojego młodszego (o minutę) synka - Olafa. Do tej pory był słodkim dzieckiem, takim, które uśmiecha się do nieznajomych, każdemu daje się wziąć na ręce i w ogóle kokietuje cały świat. Nie dość, że zaczął wstydzić się nieznajomych (tym akurat się nie przejmuję; zadanie przejął jego starszy brat - Igor), to jeszcze zaczął urządzać histerie - co oczywiście mnie martwi. Na razie kładę to na karb wyrzynających się trzonowców i staram się przeczekać.

Igorek natomiast jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przemienił się z wiecznie marudzącego malkontenta w uśmiechniętego słodziaka. I nawet zaczął wozić braciszka ciężarówką.

Przedwczoraj kupiłam chłopcom pierwsze kredki. Wystarczyło im raz pokazać, o co chodzi, wodząc ich rączkami po papierze, żeby zapamiętali. Próbują sami rysować, ale trochę brakuje im siły, więc wychodzą cienkie linie przerywane i kropki. Dostali również nowe szczoteczki do zębów, bo te pierwsze były już bardzo zużyte - raczej na skutek obgryzania niż mycia.

Weekend zapowiada się niezbyt rozrywkowo - jutro, to znaczy dziś, czeka mnie wizyta u dentysty i u mechanika samochodowego, bo najprawdopodobniej uszkodziłam miskę olejową parkując na wertepach. Ale że zapowiada się ciepło, patrzę w przyszłość z optymizmem.

Brak komentarzy: