wtorek, 29 lipca 2008

nieoczekiwana zmiana miejsc

Moi synowie nie przestają mnie zadziwiać. Zmieniają się jak w kalejdoskopie. To zaleta i zarazem trudność w wychowywaniu dzieci. Z jednej strony wiem, że wszystkie problemy są przejściowe, a z drugiej, że wszelkie wypracowane, nieraz z trudem, metody za chwilę przestaną działać. Dzieci zmuszają do nieustannego poszukiwania nowych rozwiązań i weryfikowania poglądów o nich. Ale przynajmniej nie grozi mi alienacja pracy.

Do niedawna Igor był dość dziki. Potrafił rozpłakać się, kiedy w sklepie nad wózkiem pochyliła się jakaś rozszczebiotana paniusia. Olaf w tym czasie trzepotał rzęsami i posyłał na prawo i lewo kokieteryjne uśmiechy. Ostatnio jednak to Igor cieszy się do całego świata. Nawet, o zgrozo, pozwolił się połaskotać obcej kobiecie w kawiarni! Olaf w tym czasie chował buźkę. A dziś wieczór nie chciał iść na ręce do własnej siostry, której nie widział przez kilka dni.

Niedawno Olafek obudził się w nocy w swoim łóżeczku i nie chciał, ani mleczka, ani smoczka i popłakiwał. Kiedy wzięłam go do dużego łóżka, zaśmiał się "he, he", przytulił do mnie i momentalnie zasnął. Stał się również bardzo opiekuńczy w stosunku do starszego brata - kilka dni temu podciągał go za spodnie pomagając mu wejść na kanapę, a dziś podnosił go za stópki i pupę przy przechodzeniu przez próg. Kiedy go za to pochwaliłam mówiąc "kochany braciszek", zaczął delikatnie klepać Igorka po głowie.

Igorek, choć niższy i mniej ruchliwy od Olafa, sprawniej wspina się na przeszkody. Dziś udało mu się wspiąć na krzesło, a z niego prawie na stół. Dziś znowu mieliśmy tarasowo-basenowy dzień. Kiedy chłopcy się pluskali, postanowiliśmy zjeść na balkonie. Niestety na obiad mieliśmy spaghetti. Mimo iż byli świeżo po posiłku, jego widok wywołał natychmiastową reakcję chłopców w postaci głośnych krzyków i stanowczego pokazywania paluszkami. Dostali więc kilka nitek makaronu bez sosu w trakcie kąpieli. Nie muszę chyba dodawać, że najlepiej smakuje makaron, który popływał trochę w basenie. Po zabawie w wodzie, pokazał Olafkowi, że można wejść na odwrócony do góry dnem basen, podskakiwać i bębnić po nim łapkami.

Moja starsza córka wróciła dziś z wakacji z tatą. W czwartek wyjeżdża na obóz, a w połowie sierpnia na kolejny. Cieszę się, że mam więcej dzieci, bo ten moment, kiedy nastolatek niepostrzeżenie zaczyna żyć własnym życiem i wychodzi z rodziny, jest dla mnie trudny.

Brak komentarzy: