poniedziałek, 21 lipca 2008

raining in paradise

Nie lubię takich dni jak dziś. Dni kiedy czuję się potwornie zmęczona. Tłumaczyłam przez cały dzień, mimo, iż nic mi się nie chciało. Trochę mnie ten wysiłek intelektualny bawił, ale nie tak jak zwykle - raczej jako odskocznia po wysiłku fizycznym przy zajmowaniu się bobasami. Na dodatek wyglądam dziś jak własna karykatura. Cały dzień pada, a ja przysypiam. Gdyby nie głośna muzyka w słuchawkach, pewnie padłabym na klawiaturę. Zresztą spadek formy odczuwam już od kilku dni. Chyba mój organizm zaczyna domagać się swoich praw po tym jak przez rok sypiałam 3 - 5 godzin na dobę. A może to wszystko przez to, że działam na baterie słoneczne, a ostatnio aura nie pozwala mi ich naładować?

Chłopcy też w tę pogodę byli nie w humorach. Uspokajali się jedynie jeżdżąc swoją ciężarówką i jedząc przysmaki. Dobrze, że było dziś u nas sporo osób chętnych do zabawy z nim: mama, tata, siostra i opiekunka. Zdążyli też na szczęście wyjść na spacer, kiedy nie padało. Marzą mi się długie wakacje w ciepłym kraju.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

ufff Ajanna teraz podładujesz solarki :) nawet u nas jak w tropikach :) wielkie buziaki śliniaki od Poli dla chłopaków