wtorek, 14 października 2008

on track

Oczywiście nie poszliśmy na koncert Pogotowia Seksualnego na squacie. Oczywiście dostałam okresu i migreny. Ale za to jesteśmy już prawie spakowani. Jutro o tej porze będziemy lądować w Larnace. Ciekawa jestem, co powiedzą na to chłopcy. Wyobrażam sobie, że poczują się jak w innej galaktyce. Nigdy jeszcze nie byli dalej niż 40 km od Warszawy, a tu nagle znajdą się w zupełnie innym świecie, w którym będą znali tylko rodziców. By trochę zmniejszyć ich szok, spakowałam im po jednym misiu i jednym Teletubbisiu oraz kilka znajomych książeczek. Mam nadzieję, że mimo wszystko będą się dobrze bawić i my z nimi też. A przede wszystkim liczę na to, że Igorek, korzystając z komfortowych warunków na plaży, zacznie wreszcie chodzić na dwóch nogach. Na razie biorąc przykład z Olafka przestał wprawdzie raczkować i przyjął pionową pozycję, ale porusza się... na kolanach - jak średniowieczny pątnik.

Na Cyprze nie planujemy korzystać z sieci, więc po powrocie opublikuję wspomnienia z wakacji w odcinkach. A co ciekawe, dziś w nocy wracając ze stacji benzynowej zauważyłam na jezdni małe, niebieskie światełko. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zatrzymała auta i nie wróciła po nie... Sprawiło, że poczułam się jak bohaterka filmu "Lulu na moście". A ponieważ uwielbiam niebieskie światełka, przyjęłam to za dobrą wróżbę.

1 komentarz:

Aneta i Twinsy pisze...

Szerokiej drogi, oraz wspanialych wakacji!!