wtorek, 25 listopada 2008

dysko

Nasza ulubiona pani doktor zbadała oba bobasy i stwierdziła, że nic im nie dolega. Mało tego, obaj są okazami zdrowia i przykładem na "związek sposobu odżywiania (a konkretnie weganizmu) ze zdrowiem". Badanie wykazało jedynie wyjątkową wrażliwość układu wegetatywnego Igorka, o czym wiedzieliśmy już wcześniej. I teraz pozostaje pytanie, co Igorek odreagowuje nie śpiąc po nocach? Poza tym doszłyśmy obie do wniosku, że wyżej wymieniony jest typem, który regularnie rozgrywa z mamą batalie - zaczęło się od karmienia, a obecnie jesteśmy na etapie spania... Chłopcy dostali homeopatyki w iście homeopatycznej dawce dwóch granulek raz w tygodniu. Na razie przyjęli więc te "magiczne kuleczki" tylko raz, ale wierzę, że zadziałają.

Na trafność diagnozy wskazuje fakt, że kiedy w sobotnią noc chłopcy zostali z nianią, a ja udałam się na imprezę, Igorek spał jak kamień. Koncert w Jadłodajni Filozoficznej okazał się totalnym niewypałem z powodu awarii sprzętu. Niemniej bawiłam się dobrze w towarzystwie wykonawców i nie tylko, i jak to zwykle bywa trochę poskakałam. Otrzymałam nawet propozycję zaśpiewania chórku, którą oczywiście skwapliwie odrzuciłam.

W niedzielę udaliśmy się we czwórkę: mąż, bobasy i niżej podpisana, na spotkanie forumowiczów z wegedzieciaka. Było przesympatycznie. Igorek od razu się rozkręcił - obdarowywał wszystkich swoim gwiazdorskim uśmiechem i zachłannie częstował się tym, co udało mu się ściągnąć ze stołu. Olafek na początku przeżył fazę onieśmielenia i przytulania się do mamy, która to faza na szczęście szybko mu minęła. A potem rozkręcił się do tego stopnia, że zaczął wozić brata w spacerówce dla lalek, co nieuchronnie musiało zakończyć się kraksą. (Swego czasu miałam duże opory przed spotykaniem w realu ludzi poznanych w sieci, ale ta impreza utwierdziła mnie w przekonaniu, że niesłusznie.)

A dzisiaj po raz pierwszy byliśmy na spacerze bez wózka, Mei Taia itp. Najpierw oba bobasy szły grzecznie za rączkę, a potem byłam zmuszona nieść rozmarudzonego Igorka pod pachą. Ale wcześniej zdążyliśmy obserwować przelatujące samoloty, obejrzeć zaparkowane samochody i dotknąć śniegu.

Brak komentarzy: