czwartek, 13 listopada 2008

I'm so tired

Jestem coraz bardziej sfrustrowana. Jakiś czas temu pisałam o nocnym życiu bobasów i właściwie problem jest nadal aktualny. Chłopcy wprawdzie zasypiają dość szybko, ale budzą się poczynając od drugiej w nocy (sic!). Mam już dość słuchania zewsząd, że "w tym wieku (niedawno skończyli 17 miesięcy) już dawno powinni przesypiać całą noc". Ja to wiem, problem w tym, że oni - nie.

Szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko usypianiu własnych dzieci do wieku późno przedszkolnego bądź wczesnoszkolnego, kiedy to zaczną samodzielnie czytać przed snem książeczki. Ba, uważam to za jeden z przyjemniejszych i ważniejszych rodzicielskich obowiązków. Jednak chciałabym, dopełniwszy tego obowiązku, móc spać snem sprawiedliwego, a nie budzić się kilkakrotnie w ciągu nocy.

Ba, gdyby problemem było samo budzenie się, nie robiłabym z tego... problemu. Odkąd urodzili się chłopcy, śpię tak czujnie, że budzi mnie najmniejszy szmer - jestem natychmiast przytomna, zwarta i gotowa do działania. Olafkowi, który czasem krzyczy przez sen, na ogół wystarczy podać smoczka, choć zdarza się, że dalej jest niespokojny, wtedy biorę go do naszego łóżka i to z reguły wystarcza. Znacznie gorzej jest z Igorkiem, który zdaje się cierpieć na jakąś wczesnodziecięcą odmianę bezsenności. Po przebudzeniu, często ze smoczkiem w ustach, potrafi jęczeć i wiercić się godzinami... Na próby przytulenia reaguje niechęcią, a położony w naszym łóżku - ucieka z niego i biegnie do drzwi sypialni żądając, by wypuścić go na wolność. A kiedy czasem zdarza się, że Igorek, jakimś cudem, prześpi calutką noc, Olafek przejmuje jego obowiązki (chyba mają jakiś grafik). I tym sposobem nagminnie nie sypiam do piątej rano. I nawet jeśli potem śpimy do dziesiątej, nie czuję się wypoczęta.

Jedyną prawie w stu procentach pewną metodą ponownego uśpienia bobasów jest podanie im mleczka. Ale po pierwsze, nikomu nie chce się go w nocy przyrządzać; po drugie, kiedy wyjdę do kuchni bobas/bobasy lamentują jeszcze głośniej, a jeśli powierzę to niewdzięczne zadanie mężowi, wiadomo, że rano będzie nieprzytomny; i wreszcie po trzecie, wraz z ilością wypitego w ciągu nocy mleczka rośnie prawdopodobieństwo przemoczenia pieluszki i śpioszków, które powoduje kolejną pobudkę, więc błędne koło się zamyka.

Próbowaliśmy już wielu sposobów. Stałych rytuałów zasypiania. Viburcolu. A ostatnio nawet przemeblowaliśmy całą sypialnię tak, by bobasy miały głowy na północny-zachód (dokładnie na północ się nie da, bo nasz blok stoi ukośnie w stosunku do stron świata). Mądrzy ludzie prześcigają się w dobrych radach i hipotezach - a może to ząbki, a może to brzuszek, a może za dużo wrażeń wieczorem, a może za mało ruchu na świeżym powietrzu w ciągu dnia... Mądre poradniki pełne są rad, jak nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać i nigdy, ale to przenigdy nie budzić się w nocy. Niestety z reguły nie wspominają one, co robić, kiedy dwa bobasy śpią koło siebie (dosłownie łóżeczko w łóżeczko) i płacz jednego natychmiast wybija ze snu brata. Natomiast jedyna wydana w Polsce książka na temat bliźniąt, na jaką trafiłam, w ogóle nie porusza tematu snu - może właśnie dlatego, że bliźnięta nie sypiają?

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

czesc, musisz zatem zastososwac srodki bardziej radykalne, tez jestem mama blizniat (dziewczynek 22m-ce) i do roku absolutnie nie przesypialy nocy, zastosowalam rady z ksiazki "kazde dziecko nauczy sie spac" i naprawde pomoglo. nie mozna pozwolic dzieciom nami sterowac, a wszelkie wymuszania, jeczenia, zadanie mleka w nocy, ma wlasnie to na celu. teraz przesypiaja bez jednej pobudki 5 nocy na 7. ale zeby tego dokonac trzena byc zdeterminowanym... pozdrawiam A.

dkf pisze...

to właśnie po przeczytaniu i próbach zastosowania porad z tej książki napisałam tego posta lol

Anonimowy pisze...

co potwierdza moje przypuszczenia... ze brakuje Tobie/Wam determinacji, bo nasz przyklad jest doskonalym dowodem na to, iz jest mozliwe by dwoje dzieci nauczylo sie spac i to wlasnie dzieki tej ksiazce ;)
ps. to jedyny blog na jaki zagladam i jest calkiem sympatyczny.
duzo sily!
pozdrawiam