poniedziałek, 17 listopada 2008

weekenders on our own

Godzina jest późna, a chłopcy, odpukać, śpią całkiem dobrze - tylko Igorek zrobił jedną, małą pobudkę. Ale poprzednia noc była okropna - bobasy budziły się niezliczoną ilość razy, a właściwie budził się Igorek, który swoim płaczem budził Olafka... W czwartek idziemy do naszej ulubionej pani doktor i mam nadzieję, że nam coś poradzi.

Mimo to uważam jednak ten weekend za udany. Po pierwsze, udało mi się ufarbować włosy na piękny, głęboki, wibrujący fiolet, który osiągnęłam przy użyciu gencjany (sic!), co przypomniało mi licealne czasy farbowania ciuchów na czarno w garnku na kuchence i domowej produkcji lakierów do paznokci z plakatówek i atramentu. Po drugie, przetłumaczyłam 3 artykuły dla Linux Magazine, czyli wyrobiłam normę w 150 procentach, bijąc jednocześnie mój rekord nocnej pracy przy komputerze - wczoraj pisałam do 6:30 (sic!). Po trzecie, udało mi się ugotować tajską zupę warzywną z mlekiem kokosowym i limonką, która dorównała smakiem tej, z naszej ulubionej restauracji.

Chłopcy spędzili większość weekendu pod opieką taty, co wszystkim wyszło na dobre - ja odespałam zaległości i popracowałam, a oni dobrze się bawili.


Przepis na tajską zupę

trawa cytrynowa - 1 szt.
limonka - 1 szt.
grzyby - mun lub shitake - 4 -5 szt.
warzywa - może być włoszczyzna bez pora, brokuły, kalafior, kapusta pekińska
pieczarki - 6 - 8 szt.
mleko kokosowe - 1 puszka (ok. 400 g)
rosołek wegetariański - do smaku
pasta curry - do smaku
świeża kolendra

Grzyby zalać wrzątkiem i pozostawić na około pół godziny, a następnie wlać wraz z wywarem do garnka i dodać trawę cytrynową, dolać wody i gotować na wolnym ogniu przez 15 - 20 minut. Warzywa obrać i pokroić - korzeniowe w plasterki, brokuły i kalafior - w różyczki, kapustę - w grube paski; dodać do zupy i gotować. Następnie dodać obrane i pokrojone w plasterki pieczarki. Kiedy warzywa będą miękkie, dodać rosołek i sok wyciśnięty z limonki, zagotować. Stale mieszając dodać mleko kokosowe i gotować przez około 2 minuty. Pod koniec gotowania można dodać pastę curry. (My dodawaliśmy ją już na talerzach, żeby chłopcy mogli jeść zupę wraz z nami.) Można podawać posypaną posiekanymi listkami świeżej kolendry (ale ja tak nie podaję, bo świeżej kolendry nie znoszę).

Brak komentarzy: