piątek, 16 stycznia 2009

winter's so cold this year

Bobasy nie przestają mnie zaskakiwać. Onegdaj kupiłam im plastikowe sanki - w niczym nie przypominające tradycyjnych - taka wściekle zielona tacka ze sznurkiem. Znaleźli je na ławie w korytarzu, ściągnęli na podłogę, usadowili się w nich i kazali ciągnąć się po mieszkaniu. Kolejny przykład, kiedy Olaf wściekł się i strasznie płakał, Igorek podniósł z podłogi smoczek i przybiegł podać go braciszkowi. A dzisiaj udałam, że nie widzę, że Igorek, jak zwykle korzystając z mojej nieuwagi, przysunął sobie krzesło do parapetu i zaczął eksplorację. Olaf, który słabiej się wspina, stał przy krześle, a Igor pokazywał mu kolejne przedmioty pytając, czy go interesują i w zależności od otrzymanej odpowiedzi podawał mu je, bądź odkładał z powrotem. Nie muszę chyba dodawać, że porozumiewali się w trakcie tej tajnej operacji kodem pomrukiwań i ruchów głową. Igorek rozwija swoją artystyczną duszę - rano gra mi na cymbałkach i podśpiewuje własne kompozycje, coraz ładniej też wypełnia kartki rysunkami. Olafek ćwiczy kaskaderską jazdę wszystkimi trzema autkami, które ma do swojej dyspozycji. Jeździ na nich jak na motorze - zakręcając o 180 stopni i podnosząc przednie koła. Obaj bardzo uważnie, w skupieniu, które objawia się zmarszczeniem brwi, czytają swoje ulubione książeczki o zwierzątkach, pojazdach i jedzeniu.

Ponieważ temperatury są nadal ujemne, a na naszym tarasie zalega przyzwoita warstwa śniegu oraz temu, że dzięki coraz dłuższym dniom, mamy tamże słońce w godzinach wczesnopopołudniowych, tam właśnie wychodzimy na spacery. Ludowa mądrość głosi, że "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma". Więc wychodzimy na te spacery z pełnym zestawem zabawek do piaskownicy i robimy babki ze śniegu.

1 komentarz:

Aneta i Twinsy pisze...

Super pomysl z babkami ze sniegu :) A komunikacja blizniakow jets zaskakujaca, prawda? Pozdrawiam z mroznych, bialych Karkonoszy. aneta