piątek, 5 czerwca 2009

two of us

Kiedy 2 lata temu chłopcy pojawili się na świecie, wszyscy pytali nas jak ich odróżniamy, "bo są identyczni". Teraz ludzie zaczepiają mnie pytając, "jaka jest różnica wieku między nimi?". Olafek jest o kilka centymetrów wyższy od Igorka i wydaje się dużo cięższy, mimo iż obaj są szczupli. Igorek sprawia wrażenie młodszego także dlatego, że nadal ma niemowlęce proporcje ciała - nieproporcjonalnie dużą głowę, a w niej ogromne oczy. Olafek natomiast już od dawna wygląda jak miniaturka dorosłego i na dodatek ma długie, wijące się włosy (fryzura a la delfin Francji - kto widział "Marię Antoninę" ten wie). Nie muszę chyba dodawać, że my cały czas odróżnialiśmy ich bez problemu.

Chłopcy mają również coraz wyraźniejsze charaktery i temperamenty. Olafek jest bardzo ekspresyjny, wręcz porywczy, a przy tym naturalny i dobroduszny; w przeciwieństwie do bardziej skrytego, refleksyjnego Igorka, obdarzonego bez wątpienia bardzo złożoną osobowością.

Olafka interesują wszelkie maszyny - uwielbia zwłaszcza pojazdy - im większe, bardziej świecące i hałasujące, tym lepiej. Jego ulubioną rozrywką jest obserwowanie ruchu ulicznego, robót drogowych, maszyn pracujących na budowie, samochodów na myjni lub śmieciarce opróżniającej nasz osiedlowy śmietnik. Refleksyjna strona jego natury ujawnia się, kiedy w skupieniu i samotności "czyta" książeczki. Igorek ma artystyczną duszę - kocha muzykę - tańczy do wszystkich rytmów - do każdego w innym stylu. Lubi też rysować. Z zapałem testuje na sobie wszelkie nowości kosmetyczne - wącha perfumy i smaruje się kremami oraz mierzy opaski, bransoletki, korale i inne ozdoby, które wpadną mu w ręce.

Na spacerach Olafek trzyma się blisko mnie - najchętniej chodzi za rączkę. Czasem dla odmiany szaleje na zjeżdżalni czy innych, wymagających sprawności fizycznej urządzeniach. Ale kiedy się zmęczy, chce na rączki skąd może obserwować pobliskie garaże i przelatujące samoloty. Igorek jest o wiele bardziej niezależny - spaceruje zwykle w pewnej odległości - badając świat na własną rękę. Chętnie wchodzi też w interakcje z innymi dziećmi bądź dorosłymi. Lubi bawić się w piasku, ale najbardziej kocha kołysać się na huśtawce lub kręcić na karuzeli.

Ostatnio obaj chłopcy szybko wzbogacają swój zasób biernego słownictwa - namiętnie wskazują na rozmaite przedmioty i osoby i domagają się, żebym je nazywała. Zwykle jest to wskazywanie paluszkiem i pytające "mhm?", ale jeśli coś budzi większe emocje, pytanie brzmi "uhu?". Bardzo cieszą się również, kiedy ja ich pytam "gdzie jest niebo?", "gdzie jest śrubka?", "gdzie jest piesek?" itp. i mogą daną rzecz wskazać palcem. Igorek ma również coraz bogatszy zasób słownictwa czynnego. Na razie są to w większości niemowlęce, dwusylabowe "słowa" (może ktoś wie jak to się fachowo nazywa?), takie jak: "pa-pa", "wu-wu" (samolot), "nio-nio" (nie wolno), "aa-aa" (jedzenie/jeść), "hop-hop" czy nawet "śli-śli" (ślimak) i oczywiście onomatopeiczne "nazwy" zwierząt. Chociaż zdarzają mu się przebłyski geniuszu - np. kiedy na "dobranoc, Igorku!" odpowiada "dobra!". Olafek nadal posługuje się głównie gestami, mową ciała i nieartykułowanymi pokrzykiwaniami, co oczywiście jest bardzo efektywne, biorąc pod uwagę jego ekspresyjność.

2 komentarze:

euridice pisze...

Bosko ich opisujesz, śiwtnych masz synów :) Podobają mi się Twoje przemyślenia i sposób matkowania. A blog jest na 5+!

dkf pisze...

dzięki :D