niedziela, 9 sierpnia 2009

in between days

Wczoraj po południu wszyscy, których kocham wylądowali bezpiecznie na lotnisku w Barcelonie. A ja z pomocą starych przyjaciół przeprowadziłam wielogodzinną przeprowadzkę, a właściwie dwie, bo naszą - do Hiszpanii i Weroniki - do jej taty. Jeszcze w nocy sprzątaliśmy mieszkanie, żeby zostawić je nowym lokatorom w znośnym stanie. Po wszystkim byłam tak wykończona, że stwierdziłam, że muszę resztę życia spędzić w Terrassie, bo drugiego takiego przedsięwzięcia nie przeżyję.

Spałam bardzo niespokojnie i zaledwie 5 godzin, choć w mieszkaniu było absolutnie ciemno, cicho i pusto. Ale właśnie ta pustka nie pozwalała mi usnąć głębokim snem. Ogarnęłam do końca siebie i dom i mimo okropnych mdłości (nerwy, nerwy, nerwy...) wmusiłam w siebie śniadanie.

Teraz czekam na wynajmujących, żeby podpisać protokół przekazania mieszkania i zostawić im klucze. A za około godzinę wyruszam w drogę...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ajanno-szerokiej drogi, powodzenia i wspanialego zycia w Terrasie, mnostwo slonca , usmiechu i zdrowia zyczymy
magda i tobiasz

Aneta i Twinsy pisze...

Niedlugo bedziesz juz na miejscu i cale to zamieszanie szybko pojdzie w niepamiec... Niech spelniaja sie wszytskie wasze marzenia!!

ania pisze...

czekam na relacjez podrozy :) spelnienia wszystkich marzen i duzo mily chwil w Terassie :)