niedziela, 22 listopada 2009

coraz rzadziej się śmieję, tęsknię za czymś ogromnie

Ten blog miał być pamiętnikiem szczęśliwej gospodyni domowej. Pełnym apetycznych przepisów i trafnych uwag na temat wychowywania dzieci. Jednak mój neurotyzm przeważył szalę - coraz mniej w nim o dzieciach, a coraz więcej o mnie... mam nadzieję, że jako następny nie dojdzie do głosu mój ekshibicjonizm i nie zacznę tu odsłaniać mrocznych zakamarków mej duszy.

Czuję się coraz dziwniej. Pamiętam czasy licealne, kiedy nie potrafiłam znieść "normalnego" stanu świadomości i ciągle starałam się go zmienić na różne sposoby. Teraz za nim tęsknię. Sama nie wiem czemu, może to zmęczenie materiału, może deprywacja snu i innych potrzeb, może tęsknota za pozostawionym w kraju dzieckiem, może stres, który skutkuje większą niż zwykle labilnością emocjonalną, a może po prostu samotność i izolacja, a najpewniej splot tych wszystkich czynników - w każdym razie, mój stan rzadko kiedy można nazwać normalnym...

Wracając do rzeczywistości - nie umiem wychować moich synów, co dosłownie spędza mi sen z powiek. Kiedy przypominam sobie jak naturalnie prosto było opiekować się córką w ich wieku, chce mi się płakać z bezsilności. Synkowie potrafią być słodcy i kochani. Jednak przez większość czasu wykazują całkowitą obojętność wobec moich próśb czy poleceń. Nie wiem, czy to kwestia mojego wieku, różnicy płci, ich charakterów, czy wadliwego systemu, ale wiem, że zupełnie sobie nie radzę.

Poza tym byliśmy w weekend w Tarragonie i wprawdzie nie doszliśmy na plażę, ale widzieliśmy rosnące wzdłuż tamtejszej rambli drzewa obsypane mandarynkami. W takich chwilach czuję się dobrze.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Nie przejmuj się tym, że dzieci nigdy cię nie słuchają. Bądź czujny, bo ciągle cię obserwują" Robert Fulghum
pozdrowienia dla vegan-rodzinki :)

monia

bodimama pisze...

ajanna, trzymaj się. Znam te stany dobrze, pod wieloma rzeczami moge sie podpisac - samotnosc, wyrwanie ze znanego srodowiska, problemy ze snem, do tego za duzo myslenia - przynajmniej w moim przypadku. Mam nadzieje ze u chlopaków to tylko przejściowy etap, że znajdziesz jakoś receptę na nich.

dkf pisze...

dzięki za wsparcie, dziewczyny :)