środa, 11 sierpnia 2010

jest już późno, piszę bzdury

Jak w tytule. Ale, o dziwo, całkiem dobrze się z tym czuję. Siedzę na tarasie w Terrassie pod rozgwieżdżonym, sierpniowym niebem, słucham cykad i popijam czerwone wino. Mimo, iż niewiele się stało, wiele się zmieniło...

Nadal poszukuję mieszkania w Barcelonie. Oczywiście mam swoje kryteria i wymagania, ale pomimo to, stwierdzam, że tutejszy rynek nieruchomości to dżungla w porównaniu z warszawskim, który znam dość dobrze. Nie dość, że roi się na nim od oszustów wszelkiej maści, to jeszcze "normalni" agenci są rozpuszczeni do granic możliwości. Żeby nie być gołosłowną podam 2 przykłady. Pierwszy - w połowie lipca - około 2 tygodnie po wypełnieniu jednego z setek internetowych formularzy odbieram telefon z agencji wieczorową porą -pani pyta mnie, czy mogę obejrzeć interesujące mnie mieszkanie nazajutrz o 8:30, a kiedy pytam o inny termin, słyszę "wobec tego proszę zadzwonić do nas na początku września, bo zamykamy na wakacje". Drugi - oglądam piękne mieszkanie w świetnej okolicy, (którego namiar otrzymałam od kolejnej agencji nieruchomości po zapłaceniu 340 euro, co miało mi zagwarantować dostęp do jej bazy danych i nie ponoszenie dalszych kosztów przy zawieraniu umowy), pytam o warunki wynajmu i słyszę, że muszę zapłacić 2-miesięczny czynsz jako kaucję (za nieumeblowane mieszkanie), 1-miesięczny czynsz jako zapłatę dla konserwatora/administratora oraz 10% rocznego czynszu jako zapłatę dla kolejnej agencji nieruchomości, (która jak się okazuje, nie współpracuje z agencją, której zapłaciłam) - czyli, krótko mówiąc, żeby wprowadzić się do tego wspaniałego mieszkania, musiałabym zapłacić ponad 5-miesięczny czynsz (sic!), z czego 2/5 utraciłabym bezpowrotnie.

Nadal chodzę na terapię. która choć trudna i bolesna, daje namacalne i widoczne na co dzień skutki. Moja terapeutka jest niesamowitą osobą i świetnym fachowcem - kimś, kogo bezskutecznie szukałam w Polsce przez kilkanaście lat (sic!). Nie tylko jest klasycznie rogeriańska, ale również stosuje techniki, które znałam tylko z książek, takie jak praca z ciałem, głęboka sugestia, arteterapia i inne. Warto było przeżyć wszystkie trudności, które ostatnimi czasy stały się moim udziałem, żeby trafić na takiego człowieka i skorzystać z takiego rodzaju pomocy...

A tak w ogóle, to jutro jadę ze wszystkimi moimi dziećmi i moją przyjaciółką nad morze - czegóż można chcieć więcej?

Brak komentarzy: